Czyś nie jest snów oazą, flaszą, z której chciwie

Ciągnę balsamy, wspomnień upajam się winem?

Pośmiertne żale

Śliczna, chmurna ty moja, gdy do snu twe zwłoki

Pod czarnym marmurowym złożą już kamieniem,

Gdy jedynym twym zamkiem, alkową, schronieniem,

Stanie się sklep51 wilgotny albo dół głęboki;

Gdy pierś przytłoczy ciężar straszliwej opoki

I gniotąc kibić giętką, wdzięczną zleniwieniem,

Nie da sercu uderzyć wolą i pragnieniem —