A uroczystość nocy spływała jak fala
Na śpiące grodu ulice.
Biegając u ścian domów i u bram przedsieni,
Kotów gromada swawolna,
Z uchem na czatach, albo na kształt drogich cieni
Towarzyszyła nam z wolna.
Nagle wpośród zbliżenia, jakie wywołało
Półświatło nocy niepewne,
Z twych ust, z których wesele tylko zawsze brzmiało,
Z ust, co tak dźwięczne i śpiewne,