Lub okiem ściga białych obłoczków seciny,

Które płyną jak kwiecie przez lazuru błonie.

A gdy czasem, tonący w leniwej niemocy,

Na ziemię łzę ukradkiem zroni w cieniach nocy,

Poeta, nieprzyjaciel snu, dusza marząca,

Zaraz w dłoń swoją zbierze tę bladą łzę żalu,

O odbłyskach tęczowych jak odłam opalu,

I w sercu swym umieści, z dala oczu słońca.

Harmonia wieczorna

Oto czas, gdy kwiat każdy, drżąc na swej krzewinie,