— O co pytać miałam? — powtórzyła z wyzywającą obojętnością. — O! O to tylko, czy ludzie jednakowych usposobień... nie wiem, czy się trafnie wyrażam?
— Ściśle i trafnie — rzekł Steerforth.
— Dziękuję... czy tedy ludzie jednakowych usposobień mogą domyślić się przyczyny powstałej pomiędzy nimi rozterki i w takim razie, czy rozterka ta nie poróżni ich bardziej, nie rozdrażni wzajemnie?
— Powiedziałbym, że tak — rzekł Steerforth.
— Ta-a-k? — rzekła panna Dartle. — Przypuśćmy zatem... wszak można przypuszczać nieprawdopodobieństwo nawet?... Przypuśćmy tedy, że powstanie nieporozumienie pomiędzy tobą i twą matką?
— Kochana Różo — zawołała, śmiejąc się, pani Steerforth — zdobądź się na inne przypuszczenie. James i ja wiemy, dzięki Niebu, cośmy winni sobie wzajem.
— O! — rzekła, kiwając w zamyśleniu głową, panna Dartle — to coś znaczy, to zapobieży313 wszelkim nieporozumieniom. Zapewne! Zabawne było me przypuszczenie, dziwaczne! Zapobieży! Dziękuję!
Muszę jeszcze zanotować jedną odnoszącą się do panny Dartle okoliczność, która mi się później przypomniała, wówczas gdy było to nieodwołalną przeszłością. Przez cały ów dzień pamiętny Steerforth rozwijał wszelkie zasoby sztuki podbijania serc ludzkich, aby ją rozweselić. Nie dziwiło mnie jego w tym względzie powodzenie, nie dziwi mnie też i to, że się opierała jego urokom, gdyż wiedziałem, jak jest złośliwa i przekorna. Tym razem jednak widziałem, jak stopniowo miękła i łagodniała. Rysy jej wypogadzały się, spoglądała na Steerfortha z uwielbieniem. Opierała się widocznie jego urokowi, zdawało się, że się gniewa sama na siebie za swą słabość, lecz opierała się coraz mniej, aż w końcu spojrzenia jej zmiękły, uśmiech złagodniał, przestała mnie przestraszać, a przy kominku gwarzyliśmy i śmieliśmy się tak swobodnie i wesoło, jak gdybyśmy wszyscy dziećmi jeszcze byli.
I czy to dlatego, że się obiad przedłużył, czy że Steerforth nie chciał stracić osiągniętego celu, nie wiem, lecz zanim pięć minut upłynęło od wyjścia dam z sali jadalnej, powstał z miejsca i zbliżył się do drzwi salonu.
— Gra na harfie — rzekł z uśmiechem, który znikł natychmiast z ust jego — nikt oprócz mej matki nie słyszał jej grającej od trzech lat przeszło.