— Nie.
— Uciekła jednak!
Usta jej drgały powstrzymywanymi obelgami.
— Uciekła? — powtórzyłem.
— Tak, od niego — zaśmiała się sucho. — Zapewne nie zostanie odnaleziona. Nie żyje już może.
Nigdy nie widziałem w niczyich oczach przebłysku tak zimnego okrucieństwa.
— Istotnie — odparłem — życzenie śmierci jest najlepszym życzeniem, jakie dla niej chować może inne niewieście serce i cieszę się, że czas zmiękczył uczucia pani, panno Dartle.
Nie raczyła odpowiedzieć, zaśmiała się znów sucho i krótko.
— Wiem, że przyjaciele tej nieszczęsnej i interesującej damy są pana przyjaciółmi, toteż sądziłam, że i pana zajmą wieści o niej.
Skłoniłem się.