— O, niechże pani nie uderza w ton zbytecznej skromności! Przeegzaminowałem Adelę i widzę, że pani bardzo starannie nią się zajęła. Nie jest ona bardzo zdolna ani utalentowana, a jednak w krótkim czasie zrobiła duże postępy.
— Panie, teraz mi pan ofiarował „podarek”! Jestem panu wdzięczna, dziękuję, to dla nauczyciela najbardziej upragniona nagroda: pochwała postępów ucznia.
— Hm! — mruknął pan Rochester i pił dalej herbatę w milczeniu. — Przybliżcie się tu, do kominka — powiedział, gdy zabrano tacę i gdy pani Fairfax zasiadła do swojej roboty, a Adela oprowadzała mnie za rękę po pokoju, pokazując mi piękne książki i ozdobne drobiazgi na konsolach115 i szyfonierkach116.
Posłuchałyśmy oczywiście, Adela była gotowa usiąść mi się na kolanach, ale on kazał jej bawić się z Pilotem.
— Pani przebywa w moim domu od trzech miesięcy?
— Tak, panie.
— A przybyła pani...?
— Ze szkoły w Lowood, w hrabstwie X.
— Ach! Zakład dobroczynny. Jak długo tam pani była?
— Osiem lat.