— Jak to, panie? — rzekła pani Fairfax.

— Jej zawdzięczam to zwichnięcie.

Wdowa, nie rozumiejąc, słuchała zdumiona.

— Panno Eyre, czy mieszkała pani kiedyś w mieście?

— Nie, panie.

— Dużo pani bywała w towarzystwie?

— Jedynym moim towarzystwem były uczennice i nauczycielki w Lowood, a teraz mieszkańcy Thornfield.

— Czy dużo pani czytała?

— Tylko te książki, które przypadkiem wpadły mi w ręce, nieliczne i nie bardzo uczone.

— Prowadziła pani życie zakonnicy. Niewątpliwie musi pani być należycie wyćwiczona w praktykach religijnych. Brocklehurst, który, jak rozumiem, jest dyrektorem Lowood, to duchowny, nieprawdaż?