Nie chciałam przyjąć więcej, niż mi się należało. Zmarszczył się zrazu, ale wnet, jak gdyby sobie coś przypomniał, powiedział:

— Słusznie! Słusznie! Lepiej ci teraz wszystkiego nie dawać, zostałabyś tam może ze trzy miesiące, gdybyś miała całe pięćdziesiąt funtów. Oto masz dziesięć. Czy to dosyć?

— Tak, panie, ale teraz winien mi pan jest jeszcze pięć.

— To wracaj po nie, masz u mnie czterdzieści funtów.

— Panie Rochester, może dobrze będzie, jeżeli wspomnę panu o jeszcze jednej sprawie, skoro mam po temu sposobność.

— O jeszcze jednej sprawie? Ciekaw jestem usłyszeć jakiej.

— Pan mi tak jakby oznajmił, nieprawdaż, że niezadługo zamierza się pan ożenić?

— Prawda. I cóż stąd za wniosek?

— W tym wypadku, panie, Adela powinna pójść do szkoły. Pan z pewnością uzna tę konieczność.

— Ażeby ją usunąć z drogi mojej przyszłej żonie, która w przeciwnym razie przeszłaby po niej bez dalszych ceremonii. Tak, niewątpliwie to myśl rozsądna. Adela, jak mówisz, musi iść do szkoły, a panna Eyre, naturalnie, musi iść prosto... Do diabła?