— Nawet jeśli ktoś nie ma domu ani pieniędzy, to jeszcze niekoniecznie jest żebrakiem, tak jak wy to rozumiecie.

— Czy pani jest uczona w książkach? — zapytała niebawem.

— O tak. I to bardzo.

— Ale pani nie była na pensji, w szkole?

— Owszem, byłam przez osiem lat.

Otworzyła oczy szeroko.

— A więc dlaczego się pani sama utrzymać nie może?

— Utrzymywałam się sama i mam nadzieję, że i nadal utrzymywać się będę. A co to macie zrobić z tym agrestem? — zapytałam, gdy wydobyła koszyczek z owocami.

— Ciastka z tym będą.

— Dajcie mi to, ja wam oczyszczę.