— Istotnie prosił mnie, bym została jego żoną.
Diana klasnęła w ręce.
— Tego się właśnie spodziewałyśmy i o tym myślałyśmy. Więc wyjdziesz za niego, Jane, nieprawdaż? A wtedy on pozostanie w Anglii.
— Nic podobnego, Diano. Saint-John dlatego jedynie czyni mi tę propozycję, że chciałby zyskać odpowiednią współpracownicę w trudach misjonarskich.
— Jak to! Chciałby cię zabrać do Indii?
— A właśnie.
— Szaleństwo! — zawołała. — Jestem pewna, że nie wyżyłabyś tam dłużej niż trzy miesiące. Nie, nie pojedziesz tam. Przecież się chyba nie zgodziłaś?
— Powiedziałam mu, że nie chcę być jego żoną.
— I tym go zapewne dotknęłaś? — podsunęła.
— Głęboko. Obawiam się, że on nigdy mi nie przebaczy, jednakże ofiarowałam się towarzyszyć mu jako jego siostra.