W kilka godzin później wrócił do domu Uszer Pchełka i spojrzawszy na córkę, niemal krzyknął:

— Co tobie jest, Mariem?! Ty jesteś na pewno chora!

Zbliżył się do Mariem, aby dotknąć jej czoła i sprawdzić, czy nie ma gorączki, jak to czynił przez długie lata. Był przecież jednocześnie jej ojcem i matką i ona sama nazywała go z żartobliwą czułością „mamusią-kwoczką”.

Lecz teraz Mariem odsunęła się gwałtownie, jakby unikając tego dotknięcia.

— Co tobie jest, Mariem? — powtórzył stropiony Uszer.

I wtedy Mariem, patrząc mu prosto w oczy, zapytała:

— Czyś ty o tym wiedział, ojcze?

— O czym ja miałem wiedzieć? Ja nie rozumiem twego pytania — powiedział, przerażony.

A ona mówiła dalej:

— Ojcze, czyś ty o tym wiedział, że ty pośredniczysz w najgorszym na świecie handlu, że ty pomagasz zbrodniarzowi?