Uszer, śmiertelnie przerażony, milczał, a Mariem mówiła dalej, zimno i spokojnie:

— Dlaczego ja właściwie o to pytam? Przecież ty jesteś mądrym i doświadczonym człowiekiem. Mogłam ja głupia dziewczyna nie wiedzieć i nie rozumieć, ale ty na pewno wiedziałeś i rozumiałeś, z jakim człowiekiem pracujesz i w jaki to sposób zbierasz ten mój przeklęty posag!

Uszer Pchełka trochę się już opanował i postanowił się bronić.

— Ja nie wiedziałem! Skąd ja prosty Żyd z małego miasteczka mogłem wiedzieć, że na świecie dzieją się takie rzeczy...

Mariem spojrzała badawczo na niego.

— Przysięgnij mi tedy9, że nie wiedziałeś i nawet nie domyślałeś się, w jakim to interesie pracujesz. Powiedz tak: „Przysięgam na Boga, że nie wiedziałem i nawet się nie domyślałem. A jeżeli fałszywie przysięgam, to skarż mnie Panie Boże: niech umrze dzisiejszej nocy jedyna moja córka, Mariem!”.

Wówczas wyrwał się Uszerowi Pchełce rozpaczliwy okrzyk:

— Mariem, to jest zbyt straszna przysięga!

— Więc przyznajesz, że wiedziałeś? — pytała zimno i nieubłagalnie jak sędzia śledczy.

Uszer osunął się na krzesło i zaczął szeptać szczere swe wyznanie.