— Takiego drugiego delikatnego dziecka nie ma w miasteczku — mówiła Mendlowa. — To jest prawdziwy hrabia...
Sąsiadki zaś twierdziły:
— Takiego drugiego dziecka nie ma w całym miasteczku, to jest prawdziwy rozbójnik!
Białka, koza pani Mendlowej, wkrótce zdechła, za nią powędrował stary wierny pies Rukiet i kilka bezimiennych kotów, a wszystko to stało się za sprawą małego Dawidka.
Kiedy Dawidek skończył pięć lat, przyszedł po niego belfer Szlama, ażeby zgodnie z tradycją zabrać go do chederu38.
Dawidek nie płakał i nie czepiał się matczynej spódnicy, jak to w podobnych okolicznościach czyniły inne żydowskie bachorki.
W milczeniu ugryzł Szlamę aż do krwi w rękę, tak że nieszczęsny belferzyna wypuścił z rąk swoją nieodstępną dyscyplinę39.
Kiedy Szlama, oprzytomniawszy, chciał się znowu zabrać do Dawidka i przede wszystkim ukarać go jak należy, pani Mendlowa zasłoniła syna swoją obszerną osobą i powiedziała:
— Idźcie z Bogiem, Szlama, mój Dawidek jest zbyt delikatne dziecko, by chodził do chederu... Ja jemu najmę domowego nauczyciela.
Wówczas głupkowaty Szlama wypowiedział jedyne w swym życiu mądre i ważkie słowa: