Dziwiło Uszera, że Mariem zachowuje się zupełnie spokojnie, niemal obojętnie i bez żadnej niecierpliwości oczekuje przyjazdu kuzyna.

— Dlaczego ty się nie cieszysz?! — zapytał.

A Mariem odpowiedziała:

— Przecież nam z sobą i tak jest dobrze. Brak nam tylko pieniędzy, lecz ja postanowiłam nauczyć się fotografii i retuszerii4. U nas nie ma ani jednego zakładu fotograficznego, więc...

— Niech Pan Bóg broni! — zawołał Uszer. — Ty nie będziesz potrzebowała pracować i znosić grymasów klientów! Ty będziesz żyła jak królowa, w domu swego męża, teraz, kiedy ja mam... to jest będę miał dla ciebie taki ogromny posag...

*

Nareszcie nastąpił ten dzień uroczysty — przyjechał kuzyn z Ameryki!

Wysoki, rosły, różowy i biały na twarzy, miał wielkie ciemne oczy, o powłóczystym jak kobiety spojrzeniu, drapieżne białe zęby, pąsowe wargi i bujną, lekko kędzierzawą czuprynę.

A jaki przy tym elegant. Posiadał mnóstwo pięknych garniturów, jedwabną bieliznę, piękne skórzane walizy i nawet — neseser toaletowy!

— W tym neseserze wszystko jest z kryształu i z prawdziwego srebra! — opowiadał córce i znajomym olśniony Uszer.