Że myślą, duszą wyszedłem sam z siebie.

Za nim tłum duchów całym chórem nucił

Ten hymn i oczy na gwiazdy wywrócił.

Tu, czytelniku, utkwij w prawdę oczy,

Zasłona lekka, przejrzysz w jej przeźroczy111.

Widziałem potem, ta duchów gromada,

Myślą w pobożnym tonąc rozmyślaniu,

Patrzała w niebo; jak w oczekiwaniu

Stała milcząca, pokorna i blada.

A potem z góry do skalnych rozdołów,