Tu ciebie widzieć będzie im przyjemnie».

Zstąpiłem na dół trzy kroki, zda mi się,

Gdy wtem duch jeden wpatrywał się we mnie,

Snadź113 chciał mię poznać po twarzy zarysie.

Już tam powietrze tonęło w swym ciemnie,

Lecz jeszcze między jego a mym okiem,

Dość przyświecało wątpliwym półzmrokiem.

I cień szedł do mnie, ja szedłem do cienia:

«Miło mi, Nino114! nie w grzeszników rzędzie,

Witać tu ciebie, tak zacnego sędzię!»