Nie powracajcie, radzę wam, tą stroną,
W tej chwili oto, podnosząc się, słońce
Wskaże pod górę ścieżki mniej nużące,
Jej pochyłością łagodniej skłonioną».
Tak rzekł i zniknął: nic nie mówiąc wstałem
I w oczy wodza mojego spojrzałem.
Wódz rzekł: «Mój synu, posłuchaj mej rady,
Wracajmy nazad, a idź w moje ślady,
Bo tam, uważam, pochyłość tej błoni
Aż do swych krańców wyraźnie się kłoni».