Włócząc proch z sobą wzięty po Adamie,
Snem zwyciężony przyległem na trawie,
Gdzie nas samopięć123 siedziała drużyna.
Była to bliska przedświtu godzina,
Gdy smutnie kwilić jaskółka zaczyna124,
Godzina, w której wyzwolony prawie
Duch nasz od ziemskich myśli, dziennej troski,
W swoich widzeniach jest nieledwo boski.
Widziałem we śnie, orzeł złotopióry
Wisiał pod niebem i skrzydła otwierał,