Oczy obracał w tę i ową stronę,
Kiedy śpiącego skradłszy od Chirona,
Na Scyros matki zaniosły ramiona,
Gdzie jego bystre wyśledziły Greki126:
Jak ja zbudzony tam drżałem i zbladłem,
Gdy sen w popłochu pierzchnął z mej powieki.
Mój wódz ode mnie stał tam niedaleki.
Słońce już weszło od dwóch godzin może,
Zwrócony twarzą patrzałem na morze.
Mistrz mówił: «Hamuj próżne niepokoje,