Ona szła wyżej, ja za nią w jej ślady.

Gdy dzień zaświtał, oto pod tym głazem

Złożyła ciebie niebieska istota,

Piękne jej oczy wskazały te wrota,

Ona i sen twój zniknęły zarazem».

Jak człowiek walką znużony wątpienia,

Gdy widzi prawdę, strach w pokój zamienia,

Tak się zmieniłem; gdym ochłonął z trwogi,

Wódz mię prowadził na wyższe skał progi.

Mój czytelniku, zwróć uwagę wcześniej,