«Tu» wódz rzekł «trzeba nieco użyć sztuki,

Tam i sam szersze stopą kreśląc łuki,

Idźmy, gdzie głębsze ma skała wydroże».

Ta troska nasze tak spóźniła kroki,

Że zachodzący księżyc o tej porze

Już do snu głowę skłonił na swe łoże,

Wprzód nim wyszliśmy z wąskiej rozpadliny.

Lecz gdyśmy przyszli na plac otworzysty,

Tam, gdzie ma góra bok więcej spłaszczony,

Oba niepewni drogi, ja znużony,