Staliśmy chwilę na jej płaskim sklepie,

Pustym i dzikim jak droga na stepie.

Z brzegu otchłani do wyższej drożyny,

Która po skałach pięła się wysoko,

Był plac jak na wzrost człowieka troisty;

W lewo, na prawo, ile mogło oko

Sięgać, widziałem, płaski głazu kawał

Równoodlegle od skały wystawał.

Wnętrzna139 z białego marmuru jej ściana

Prosta, pod samo jej ostrze ściosana,