O dumni, nędzni, słabi chrześcijanie!
W których pojęcia tak mdły ognik świeci,
Jak błahe wasze w swój postęp ufanie.
Czyż nie widzicie, żeśmy gąsienice,
Poczwarki, z których lęgnie się i tworzy
Anielski motyl, motyl, który leci
Bezbronny na sąd, przed majestat boży.
Waszych rozumów na cóż ślepa buta
Zadziera głowę na obraz koguta,
Kiedy z was każdy jest płaz urodzony,