Pychą zginąłem ja i wszyscy moi.
Za grzech ten ciężar zgina barki moje,
Aż nim tą karą Boga zaspokoję.
Czegom nie robił między żyjącymi,
Tu robię teraz między umarłymi».
Słuchając jego w dół zwiesiłem głowę.
Wtem drugi, nie ten, co uciął rozmowę,
Ledwo się zwrócić pod ciężarem zdołał,
Spojrzał, mnie poznał, po imieniu wołał,
Z męką trzymając wzrok we mnie utkwiony;