Biało-różowe jagody zżółkniały.

Jeszcześmy stali wśród morskich wybrzeży,

Jak ten, co myśląc o podróży swojej,

Myślą już idzie, ciałem w miejscu stoi.

Oto, jak ranna przybliża się zorza,

Mars sczerwieniały zapada do morza

Owiany mgłami, tak przez mgłę rozwisłą

Błysnęło światło: — oby jeszcze błysło19!

Nigdy tak szybko cień się nie prześliźnie

Od skrzydeł ptaka po wodnej płaszczyźnie.