Słuchaj, zawiścią jak szalałam srodze!

Już łuk dni moich zniżał się powoli,

Wtenczas, gdy moi ziomkowie przy Kolii

Stanęli zbrojno wobec swego wroga;

Prosiłam o to, co Bóg chciał, u Boga198;

Za danym hasłem gdy bitwę zaczęli,

Nasi złamani wśród bitwy pierzchnęli,

Gnani w ucieczce; widząc takie łowy,

Z radości szał mię opanował nowy:

Wołałam wodząc oczyma po niebie,