Idź, Toskańczyku, gdzie cię żądza niesie,

Dziś więcej płakać mi jak mówić chce się,

Tak wasz kraj serce zakrwawił mi srodze».

Byliśmy pewni, że te słodkie duchy

Z miłością śledzą wszystkie nasze ruchy,

Skazówką dla nas było ich milczenie217.

Podczas gdy jedni szliśmy po tej drodze,

Jak piorun, gdy się chmura z chmurą zetrze,

Spadł głos z wysoka, mówiąc przez powietrze:

«Kto bądź mię spotka, powinien mię zabić218