I znikł jak gromu dalekiego grzmienie.

Gdy w naszym uchu hałas jął się słabić219,

Głos drugi zagrzmiał z tak wielkim łoskotem,

Jakby raz po raz huczał grzmot za grzmotem:

«Jestem Aglaurą zastygłą kamieniem220

Tuląc się z trwogą do poety boku,

W tył, a nie naprzód posunąłem kroku221.

Powietrze, głos ten gdy przebrzmiał z daleka,

Wkoło nas cichym dyszało milczeniem.

Wódz mówił: «Oto masz twarde wędzidło,