Z pogodną twarzą odrzekł białogłowie:
«Zaiste, skargi twej zasada płocha,
Cóż zrobim temu, który źle nam życzy,
Gdy potępiamy tego, co nas kocha?»
Potem widziałem, ludzie rozsrożeni,
Którym gniew piersi jak zarzewiem pali,
«Ukamienować młodzieńca!» wołali238.
«Ukamienujem,» każdy w tłumie krzyczy.
Młodzian padając pod gradem kamieni,
Nim wpół zgiętego cios ostatni dobił,