Wciąż ze swych oczu drzwi do nieba robił;

I przebaczając ślepą wściekłość wroga,

Za prześladowców modlił się do Boga,

W postaci takiej, co litość porusza.

Do rzeczywistych przedmiotów gdy dusza

Zeszła z tych widzeń, co zewnątrz jej były239,

Poznałem, gdy się zmysły rozbudziły,

Że treść mych złudzeń nie była fałszywa.

Mój wódz, co na mnie mógł patrzeć w tej chwili

Jak na człowieka, co ze snu się zrywa: