«Czego się słaniasz?» mówił mi, «co tobie?
Zamknąwszy oczy, tyś uszedł z pół mili,
Chwiejąc się na wzór nocnego błąkacza,
Co się od wina lub od snu zatacza».
«Ojcze mój,» rzekłem, «powiem prawdę całą,
Co mi się w duszy jak w śnie przywidziało,
Kiedy pode mną drżały nogi obie».
A wódz: «Sto masek włóż na twoje lica,
Wszystkie twe myśli przejrzy ma źrenica.
Twoje widzenia na to objawione