Darła jej szatę, jej brzuch mi odkryła,

Skąd do mnie buchnął taki swąd w tej chwili,

Aż się zbudziłem; a dobry Wirgili

Mówił z słodyczą nad wszelkie wyrazy:

«Już cię wołałem najmniej ze trzy razy,

Wstań, idźmy szukać w tych skałach przechodu».

Wstałem, już kręgi pozłacał blask wschodu

Tej świętej góry; dzień świtał wesoło,

Gdy szedłem, słońce miałem poza sobą.

Idąc za wodzem schyliłem me czoło,