Gdy tam mój jeden cień na ziemię padał,

Myśląc, że byłem rzucony w pół drogi.

Oczyma za się obracałem z trwogi35.

Mój pocieszyciel, co mój przestrach zbadał,

Przemówił do mnie: «Co roisz w tej dobie?

Myślisz, że, wódz twój, nie jestem przy tobie.

Ciało me, którym cień słałem po polu,

Gdzie teraz wieczór, leży w Neapolu36.

Jeśli przede mną cień teraz nie pada,

Cóż za dziw, spojrzyj na niebios sklepienia,