Prawej od brzegu trzymajmy się strony,
Obchodząc górę, tak szliśmy już nieraz».
Zwyczaj ten był więc naszym drogoskazem
I szliśmy dalej z mniejszym utrudzeniem,
Śmielsi drugiego ducha przyzwoleniem.
Z tyłu ja, cienie po przedzie szły razem,
A z ich rozmowy czerpałem naukę,
Poznając głębiej poezyi sztukę.
Rozmowę słodką przerwał widok drzewa360,
Którego owoc wonny i uroczy