Nad brzeg spadzisty tłum się duchów cisnął,
Stanął, jak gdyby na skale zawisnął.
«Wybrane duchy» przemówił Wirgili:
«Na słodki pokój zaklinam wezwaniem,
Które was wszystkich jest oczekiwaniem,
Mówcie, na górę kędy się dostaniem?
Gdzie spad pochylszy głazów i kamieni?
Smutno czas tracić temu, kto go ceni».
A jak gdy owce wychodzą z zagrody41,
Jedna, dwie i trzy, a trzoda w tej chwili