Każde swe prośby strzeliste przekłada;
Proszony od nich, nic nie odpowiada,
Tylko nad nimi trzyma cacko w dłoni
Drażniąc ich żądze jak owoc jabłoni.
Od tego drzewa duchy w skok odbiegły,
Jak gdyby swego błędu nie postrzegły;
Pod jabłoń głuchą na ich łzy i prośby
Myśmy podeszli: — «Ani kroku bliżej!
Przechodźcie dalej, jabłoń jest tam wyżej,
Z której owocu skosztowała Ewa,