Cienie te kończąc czułe powitania,
Każdy nim odszedł i biegł, ile zdołał,
Każdy na przemian wniebogłosy wołał:
Jeden: «Sodoma, Gomora!» wykrzyka424,
A drugi woła: «Pazyfae w skórę425
Wstąpiła ciołki426 i jak bydlę gore
Lubieżną żądzą, drażniąc upał byka.
A jak lecące naprzeciw żurawie,
Jedne w kraj piasków, drugie w góry lodu427,
Jedne z bojaźni słońca, drugie chłodu,