Mijają siebie w nadpowietrznej wrzawie;
Podobnie w ogniu obie duchów trzody,
Szły, odchodziły ciągłymi przechody,
A każda płacząc, swoją piosnkę śpiewa
Znów pierwsze duchy słuchać mię gotowe,
Podeszły do mnie zawiązać rozmowę.
Widząc, jak pragną słów moich napoju,
Mówiłem: «Duchy, z których się spodziewa
Każdy dojść kiedyś do źródła pokoju,
Ani zielone, ni jeszcze przejrzałe428,