A tu się czyszczę, bom w żalu i skrusze

U kresu życia oddał Bogu duszę».

Gdy sam się Gwido nazwał po imieniu,

Mój wzór i lepszych ode mnie poetów,

Miłosnych pieśni i dźwięcznych sonetów,

Nie słysząc, milcząc, szedłem w zamyśleniu,

Patrząc na niego; lecz że stał w płomieniu,

Płomień buchając coraz to goręcej,

Ostrzegł, ażebym nie zbliżał się więcej.

Gdym się napatrzył, tak patrząc nań długo,