Lecz moja siostra Rachela dzień cały
Siedzi i patrzy w zwierciadeł kryształy:
Ona swe piękne lubi widzieć oczy,
Ja pracę rąk mych, lubię strój uroczy;
Ją poglądanie, mnie czyn zadowolą».
Już brzask, dnia goniec, powietrze przeniknął,
(Dla wracających tym milszy pielgrzymów,
Blisko ich kraju, gdy rodzinne pola
Brzask ten oświeci, kłąb rodzinnych dymów447).
Ciemność pierzchała, a z nią sen mój zniknął.