Gdy całe schody przeszliśmy pod nami,
Najwyższy stopień dotknąwszy stopami,
Wirgili mówił, wzrok utkwiwszy we mnie:
«Ogień mający czas i ogień wieczny449
Widziałeś synu; to kres ostateczny
Drogi przebytej z tobą tak przyjemnie,
To punkt, za którym nic widzieć nie mogę.
Aż tu mój rozum wskazywał ci drogę450,
Teraz sam musisz próbować sił własnych,
Za przewodniczkę obierz własną wolę;