Którego drobne fale w lewą stronę

Zginały trawy przy nim urodzone.

Najczystsze wody po ziemi rozlane

Byłyby mętne z wodą porównane,

Która nie kryje żadnej rzeczy na dnie:

Chociaż jej przeźrocz cień osłania wieczny,

Przez który księżyc i promień słoneczny

Do jej fal jasnych nigdy się nie wkradnie.

Stanąłem, oczy za strumień posłałem,

Drzew rozmaitość podziwiać z zapałem.