Wiódł nas jar wąski w skali rozszczepany51,

Nas z każdej strony ściskały jej ściany.

Ścieżka dla stopy zbyt śliska i stroma

Radziła nogom pomagać rękoma.

Gdyśmy już byli na błoniu odkrytem,

«Mistrzu mój,» rzekłem, «gdzie jest twoja droga?»

A on: «Niech kroku nie cofa twa noga;

Idź ciągle za mną, pod tej skały szczytem

Jak iść i kędy, dostaniem języka».

A tam szczyt skały obłoków dotyka,