Wierzchu jej oko nie doścignie, zda się:

Bok jej był prostszy niż narysowana

Od pół do środka linia na kompasie.

Mdlejąc od trudu krzyknąłem w zapale:

«Zwróć się, mój ojcze! patrz, drżą mi kolana!

Jeden zostanę, gdy nie wstrzymasz kroku».

— «Gdy iść nie możesz, czołgaj się po skale!»

Rzekł, głaz wskazując sterczący z jej boku52.

Mistrz tak mię słowa połechtał ostrogą,

Że śladem za nim pod głaz przypełznąłem,