Z nią blaski wspólnych mieszając promieni,

Nim swe rumaki, co ogniami zieją,

Pod inną gwiazdą zaprzęże koleją,

Zmieniają barwy i kwiatem pęcznieją;

Tak odzyskując barwy aż z wierzchołka,

Bledsze od róży, żywsze od fiołka,

Bezlistne drzewo odżyło na nowo565.

Wtenczas tłum śpiewał jakąś pieśń godową,

Nuty tej pieśni na ziemi nie brzmiały,

A ja nie mogłem dosłuchać jej całej.