Słońce swój promień o twe lewe ramię?»

Na gest, na słowa ducha leniwego

Przygryzłem usta skłonione do śmiechu.

«Belakwa!» rzekłem, «czy tu czekasz kogo?

Czy moc dawnego trzyma cię nałogu,

Że i tu tobie próżnować tak błogo?»

On: «Iść pod górę nie braknie mi woli,

Lecz do pokuty dojść mi nie pozwoli

Tam boży anioł siedzący na progu.

Za niebem tyle tu mi lat żyć trzeba,