Padłem i z żył mych trysło krwi jezioro».

Drugi duch mówił: «Jak twe chęci pragną

Dojść co najprędzej na szczyt tej opoki,

Tak skróć modlitwą mój ucisk głęboki.

Jam Buonkonte, starszy syn Gwidona68.

Lecz w Montefeltro ni Joanna żona,

Nikt się nie modli tam za mnie na ziemi,

Dlatego dotąd przebywam tu z niemi».

«Jakaż przygoda» rzekłem «niezgadniona

Z pól Kampaldino przeniosła twe łoże,