Ściska się ziomka, współczuciem się wzrusza.

A żywi twoi synowie, choć siedzą

W społecznych murach lub granicząc miedzą

Chleb swój powszedni z jednej niwy jedzą,

Gryzą się wzajem obyczajem zwierza!

Rzuć tylko okiem w krąg twego nadbrzeża

A potem zajrzyj w głąb twojego łona!

Jest li w nim cząstka, co krwią niezbroczona?

I cóż ci nada, że dla cię wędzidło

Z mądrych praw swoich Justynian ukował,