Jak z ócz spadały bruzdą ich pacierzy.

Zaiste, wsparty o skałę płakałem,

A wódz mój wołał: «Czyś rażon ich szałem?

Tu litość żyje wtenczas, gdy zamarła293!

Gdzie tak zuchwali, co się nie zatrwożą,

Przesądzać żalem sprawiedliwość bożą?

Wznieś wyżej głowę, patrz, oto duch kroczy,

Pod którym ziemia swą przepaść rozwarła.

Wobec Tebanów, ledwo w przepaść wskoczy,

»Amfiaraus zapadł!« Krzyk się szerzy294