Z obojętnymi wśród buntu anioły,

Gdy Bóg zuchwałych strącił w przepaść zguby;

Ni wierni, zdrajcy, tylko samoluby.

Żeby mniej pięknym nie być, tych nędzników

Jako zakały niebo się wyrzekło;

Ich i głębokie nie przyjmuje piekło,

By przez nich dumy nie podnieść grzeszników».

A ja: «Mój mistrzu, powiedz, niech się dowiem,

Jakiej boleści robak ich tak wierci?»

Mistrz mówił: «Krótko na to ci odpowiem: